Byłam etatową KURĄ DOMOWĄ.
Teraz już mam dość. Chcę, żeby ojciec dziecka zajął się synem, a nie tylko przeznaczał miesięcznie pewną sumę na niego, chcę żeby poświęcał mu czas, żeby go wychowywał, chodził do lekarza, kiedy choruje, spędzał wakacje, chodził na spacery, a nie tylko zajmował się nim kilka godzin w miesiącu, słowem oglądał go jak małpę w ZOO.
Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie normalnym partnerem, ale dołożę starań i pomysłowości, aby stał się ojcem, jak ja matką, bo ma do tego prawo, że nie wspomnę obowiązek, nie zamierzam wyłącznie wychowywać dziecka dla kogoś kto nie zadba o mnie i o moją przyszłość.
Ja pracowałam ale nie zarabiałam, poświęcając swoją przyszłość dla dziecka, ojciec dziecka nie poświęca mu swojej przyszłości, co najwyżej pewną kwotę.
Żenada, co to za mężczyzna i ojciec, który dba o siebie kosztem dziecka i jego matki.
będę starała się to zmienić
Ella di Ferro
Kiedyś byłam niemalże 100% matką, a on niemalże 0% ojcem.
Jego 50% to był jedynie wkład DNA!!
Ale już dość!!
Bo, co do dawania miłości, wychowywania etc. proponuję nie zapominać, że poza matkami są także ojcowie, którzy spokojnie mogą się opiekować dzieckiem jakkolwiek w naszym kręgu kulturowym półetatowy ojciec wydaje się kuriozum.
W moim rodzinnym kręgu kulturowym nadszedł czas na zmiany!!
Przekonałam się, że bycie takim ojcem jakim był, to było dopiero kuriozum!!
Miałam dziwoląga!! Ale już dość!! Zrobię z niego ojca!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz